czwartek, 30 lipca 2015

"Naznaczeni na zawsze"- Emelie Schepp




Tytuł:  "Naznaczeni na zawsze"
Autor:  Emelie Schepp
Część:  I
Seria:  Jana Berzelius
Data wydania: 15 kwietnia 2015
Wydawca: Media Rodzina
Kategoria: kryminał
Ilość stron: 400
Ocena: 5/6










Pierwsza część cyklu z prokurator Janą Berzelius w roli głównej. Fenomen wydawniczy w Szwecji.


Policja znajduje mężczyznę zastrzelonego we własnym domu. Na miejscu zbrodni zabezpiecza odciski palców należące do dziecka. Mężczyzna był bezdzietny. 


Krótko po pierwszym morderstwie, zostaje znaleziona kolejna ofiara - dziesięcioletni chłopiec. Jego odciski palców pasują do tych odnalezionych w domu pierwszej ofiary. Na karku chłopca widnieje wyryte w skórze imię greckiego boga śmierci Thanatosa. Napis ten robi wrażenie szczególnie na jednej osobie - prokurator Janie Berzelius. Gdzieś już widziała podobny…
źródło opisu: http://mediarodzina.pl/





Kryminały zdecydowanie nie należą do tego typu pozycji, które czyta się z ogromną lekkością w przekonaniu, iż będzie to kolejna historia przepełniona miłością i szczęściem. Wprost przeciwnie są to książki, które powszechnie zostają uznawane jako dosyć "ciężkie" i przede wszystkim wymagające, ponieważ granica pomiędzy czytelnikiem a powieścią zostaje umyślnie zatarta, by obie strony mogły stworzyć spójną całość. Kryminał to przede wszystkim jedna wielka przygoda, w której czytelnik staje się zarówno bohaterem powieści, jak i obserwatorem całego wydarzenia. Jednak nie każdy lubi tego typu książki ze względu na prawdziwą lawinę bombardujących informacji, która zalewa umysł z każdą minutą, poszlaką i zdarzeniem. "Naznaczeni na zawsze" to kolejna historia, którą podjąłem się rozpocząć. Jednak czy się opłacało?

Dzieło Emelii Schepp już od samego początku wzbudzało we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony nie byłem całkowicie przekonany do książki, która jest debiutem szwedzkiej dziennikarki, bo, jak wiadomo, każdy zalążek początkowej twórczości może okazać się totalnym niewypałem. Zaś patrząc z zupełnie innej perspektywy, natrafiłem na bardzo tajemniczą książkę, której fabuła wydawała się oryginalna i mroczna niczym horror. Postanowiłem więc zaryzykować i zdecydowałem się, by  wkroczyć do okrutnego świata Jany Berzelius, cenionej prokuratorki, która odkrywa swoją przeszłość, rozwiązując śledztwo w sprawie morderstw. Muszę przyznać, że pierwszy raz spotykam się z pozycją, w której doprawdy są aż dwie rozwinięte fabuły, które przeplatają się wzajemnie. Naprzeciwlegle ciągnących się wydarzeń dotyczących rozwiązania sprawy tajemniczego zabójstwa, zostają ukazane urywki, które wręcz nie pasują do całej koncepcji tomu. Było to ogromnym zaskoczeniem, kiedy kończąc rozdział, natrafiłem na zapisane kursywą przeżycia małej dziewczynki. Można powiedzieć, że już wtedy w każdym czytelniku budzi się mały Sherlock Holmes, który jest zawarty i gotowy do prowadzenia własnego śledztwa. W gruncie rzeczy jest to bardzo trudna sprawa, bowiem w moim przypadku się to nie udało. Myślałem, że odgadnę choć małą część historii, połączę fakty oraz zdarzenia i choć odrobinę wyprzedzę akcję, ale niestety nie wyszło z tego kompletnie nic. Kwintesencją kryminału jest bowiem szczególna zawiłość fabuły, która przerzuca czytelnika z toru na tor, porzucając słabe pytania i pomysły. Zawsze nastawiam się na to, że kolejna powieść znów przekręci całą historię o sto-osiemdziesiąt stopni, a ja nie dam się nabrać po raz kolejny i nie okażę zaskoczenia. Jednak moje założenie nigdy się jeszcze nie ziściło. Cóż, może to akurat dobrze, że trafiam na tak dobre kryminały, które mimo mojego sceptycznego nastawienia potrafią zmanipulować mnie do tego stopnia, że nie oderwę się od nich choćby na chwilę. Jedynym problemem, który dostrzegłem, jest bardzo trudny początek powieści, która startuje z ogromną prędkością. Muszę przyznać, że w większości przypadków, gdy powieść rozpoczyna się z wielkim impetem, to później maltretuje się ją przez całe wieki, nie mogąc jej zakończyć. Przy każdej książce zawsze pojawia się ta obawa, która bardzo często się sprawdza. Niemniej jednak "Naznaczeni na zawsze" nie jest książką aż tak zwyczajną, żeby plasować się w powszechnie znanych teoriach. Naprawdę ciężko jest zacząć kroczyć wśród bohaterów tego dzieła ze względu na szybkie tempo. Zdecydowanie nie jest to jedna z tych opowieści, które trzymają w napięciu przez cały czas, a oczekiwanie na moment kulminacyjny wydłuża się w nieskończoność. W tym przypadku cała fabuła usłana jest minami, które całkowicie szokują i zmieniają tor akcji, a kolejno występujące pomysły autorki rodzą następne pomysły i wątki, mnożące się bez końca. Jedno jest pewne, zdecydowanie "Naznaczeni na zawsze" nie należy do tych lektur, przy których się śpi, alb odpoczywa. Książka jest skonstruowana jak prawdziwy film sensacyjny, w którym intrygi są wysypane garściami, a tematyka wprost pochłania bezbronnego czytelnika. Jednak wracając do sprawy fabuły, w książce cały czas możemy liczyć na wybuchy akcji. Jedno morderstwo pociąga za sobą drugie, a śledztwo cały czas stoi w miejscu mimo wielu poszlak. Muszę przyznać, że w książce po raz kolejny spotykam zespół geniuszy, który wylewa siódme poty, by rozwiązać zagadkę, która doprawdy na pierwszy rzut oka jest nie do pokonania. Jana Berzelius, główny charakter oraz osoba nadzorująca śledztwo, to postać, która intrygowała mnie od samego początku. Można by rzec, że kobieta ta jest naprawdę dziwną osobą i na co dzień nie chcielibyśmy mieć z nią nic wspólnego, jednak jej życie jest jedną wielką zagadką. Została adoptowana i co nocy nawiedzają ją dziwne sny przypominające wspomnienia, lecz sama nic sobie nie przypomina, bowiem jej pamięć została zaburzona przez upadek. Rozpoczynając śledztwo, które okazuje się być kolejnym morderstwem, nie zdaje sobie sprawy z jego wagi. Okazuje się, że dzięki niemu dowie się wszystkiego o swoim życiu, które było niesamowicie okrutne i brutalne. Nie chcę w tej recenzji przybliżać wam dokładnie całej historii Jany, bowiem zasługuje ona na to, byście sami wzięli książkę i zapoznali się z przeszłością, której nikt by się nie spodziewał. Następnie w powieści występują komisarz Henrik Levin oraz Mia Bolander, którzy dwoją się i troją, wytężając umysły, a my przyglądamy się jak zawiłe śledztwo rozwija się i dobiega końca. Ogólnie rzecz biorąc, wszyscy występujący w książce bohaterowie bardzo przypadli mi do gustu,a nawet czarne charaktery, które dodają historii pikanterii. 

Reasumując, początkująca Emelie Schepp okazała się naprawdę wspaniałym budowniczym i ulepiła świetną historię pełną niewiadomych spraw, krwawych morderstw i tajemnic mrożących krew w żyłach, które stawia przed czytelnikiem, by i on spróbował swoich sił w niebezpiecznym świecie. "Naznaczeni na zawsze" to naprawdę dobry kryminał, który jest przemyślany od "a" do "z". Książka ta niezwykle wciąga i jednocześnie wywołuje gęsią skórkę. Serdecznie polecam!

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.
                      

10 komentarzy:

  1. Kryminały czytam najczęściej Agaty Christie, uwielbiam to zatarcie granic płynące z książki, kiedy wczuwa się w sprawę i próbuję ja rozwikłać. Uwielbiam przemyślane historie w takich książkach, inne mnie nie interesują. Zapiszę tytuł, trzeba wreszcie poczytać coś spoza półki Christie. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zachęcam do lektury "Naznaczonych na zawsze", a ja w końcu muszę przeczytać coś Agaty Christie... :)

      Usuń
  2. Uwielbiam kryminały, więc może kiedyś skuszę się na tę pozycję.
    Jeżeli zobaczyłabym tę książkę w sklepie, nie czytając wcześniej żadnych opinii na jej temat, okładka całkowicie by mnie odrzuciła i możliwe, że ominęłabym ją szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka "Naznaczonych na zawsze" jest moim zdaniem bardzo nietrafiona. Mnie też się na początku nie podobała, ale gdy zapoznałem się z fabułą, zmieniłem zdanie. :)

      Usuń
  3. Przekonałeś mnie, kryminały/ thrillery to właśnie to, po co sięgam najczęściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mi się to udało... :)

      Usuń
  4. Nadal nie wiem, czy sięgnęłabym po tę książkę... Wciąż nie widzę "tego czegoś".

    Pozdrawiam!:)
    somethingdiffernet-imagine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust ;) Jak nie ta ksiazka, to może inna ;)

      Usuń
    2. Któraś na pewno! A ponieważ ostatnio cierpię na brak weny twórczej, której skutecznie szukam w książkach, to na pewno się przyda odrobina świeżości.
      Ja to w ogóle jestem strasznie wybrednym człowiekiem i czytelnikiem. Bardzo ciężko znaleźć mi lekturę, które zachwyciłaby mnie jednocześnie stylem i historią. Bardzo, bardzo o to ciężko.

      Zapraszam do siebie na nowy post :)

      Usuń
    3. Czasami mam taki brak weny, że pisanie recenzji to prawdziwa katorga. W tym wypadku cierpliwie czekam i czekam. :) To dobrze, bo twoje ulubione pozycje muszą być genialne, ja zawsze potrafię wypatrzeć w książce dobre wątki, choćby była ona najgorszą na świecie. :) Jakie jet twoje TOP 5 ? :)

      Usuń